Mimo lata książka ta nie powinna ujść uwadze wszystkich zainteresowanych historią Zagłębia*. Rodzina Dietlów bowiem była dla Sosnowca, Kluczy i całego regionu tak ważna, jak - powiedzmy - Scheiblerów dla Łodzi, Wincklerów dla Katowic, czy Goduli dla Rudy Ślaskiej. Bardzo dobrze, że Agnieszka Mika zadała sobie niemały trud i opracowała szkic monograficzny rodu. Może "ród" w tytule to lekka przesada, z Zagłębiem związane były ledwie trzy pokolenia Dietlów, ale za to mocno i wyraziście. Książkę wydał "Progress", a wsparło finansowo miasto i parafia ewangelicka.
Autorka dotarła do unikalnych materiałów rodzinnego archiwum Dietlów, do wspomnień Henryka juniora, do relacji Borysa, do prawdziwie smacznego dokumentu, jakim jest podanie o przywrócenie obywatelstwa polskiego napisane po ostatniej wojnie przez Ludwika Dietla. Te i wiele innych dokumentów jest obszernie cytowanych. Może nawet w kilku przypadkach nazbyt obszernie, co lektury nie ułatwia. Zresztą, charakter publikacji zmusza do uwagi. To nie rodzinne plotki a solidnie udokumentowana historia jednego z ważniejszych zakładów przemysłowych miasta, działalności Henryka seniora, jego żony Klary i potomków. To także materiał do przemyśleń nad naszą trudną historią, nad wzajemnymi relacjami między przybyłymi z Saksonii fabrykantami, rosyjską władzą i polskim otoczeniem. Jeśli po lekturze odczuwam niedosyt to właśnie z powodu zbyt - w moim odczuciu - skromnej części temu poświęconej. I jeszcze jedno: streszczenie - jak przystało na dzieło naukowe - wydrukowano w trzech językach, po niemiecku, angielsku i po... chińsku (czyżby znak czasu) ale brakło na koniec indeksu i kalendarium.
* Agnieszka Mika, Dzieje rodu Dietlów z Sosnowca. Sosnowiec 2007.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz