Być może zdziwi niektórych ten tytuł zważywszy, że toko głównie zajmuje się historią. Ja nic w tym dziwnego nie widzę. Przeszłość, owszem, jest ciekawa i warta zachodu o ile staje się obiektem odkryć, wynajdywaniem smakowitych anegdotek, interpretacją z różnych punktów widzenia, słowem, przygodą intelektu. Przeszłość jest wszelako księgą zamkniętą i po ostatnią kartę zapisaną, tylko jej stronice niekiedy są mało czytelne albo zgoła zakryte. To co było to już było, nie wróci i nie zmieni się. Dociekajmy, jak było rzeczywiście ale nie próbujmy nic w historii zmieniać, ani nic dopisywać, ani wykreślać. Nie przystoi. To fałszerstwo, które wcześniej czy później wyjdzie na jaw i zostanie tylko wstyd.
Z niepokojem czekam, czym skończy się osławiona już „polityka historyczna”. Sama nazwa brzydko pachnie. Historia polityki – jak najbardziej, ale odwrotnie? Na pierwszy ogień mają pójść „niesłuszni” patroni ulic naszych miast i placów. Właściwie to nie mam nic przeciwko temu. Przyjemniej jest mieszkać przy ulicy Kubusia Puchatka, choć rozumku wielkiego nie miał, niż - na przykład - Lisa Witalisa, który jak wiadomo, oszukał biedne zwierzątka. Chociaż, z drugiej strony... był Witalis inteligentny, obyty i dowcipny a Kubuś fajtłapa, na domiar złego, obżartuch.
Takimi to sprawami zajmować się będą radni. Na pewno zaś znajdzie się ktoś, komu nie spodoba się to, co inni skłonni byliby akceptować (choćby dla świętego spokoju). Przedkładając zaś swoje racje nie obejdzie się bez nadepnięcia na odcisk innemu. Ten z kolei, urażony boleśnie odpłaci pięknym za nadobne i gotowa pyskówka, urazy będą narastać z posiedzenia na posiedzenie, podziały i tak już poważne, pogłębią się jeszcze bardziej a interesująca mnie przyszłość kształtować się będzie bezładnie, przy akompaniamencie absurdalnych sporów, kto był wrednym „komuchem”, kto mężem opatrznościowym, kto kim bardziej i tak dalej.
Złośliwie podpowiem i krótko uzasadnię, które ulice powinny mieć zmienione nazwy. Dla przykładu i do ewentualnego wykorzystania. Otóż nie godzi się, by ulicy patronował gej i rozpustnik (Władysław Warneńczyk). Pornograf niewątpliwy (patrz Listy do Marysieńki) Jan Sobieski też nie powinien być tolerowany. Propagator „wolnej miłości”, zwolennik aborcji, Boy powinien zniknąć z planu miasta. To samo dotyczy Zapolskiej, Zegadłowicza, Reya, Tuwima, Wyspiańskiego... W ogóle całe to towarzystwo literacko – artystyczne jest wysoce podejrzane, gorszyciele niewątpliwi. Nie budzi mej sympatii Pułaski, choć krewniak poniekąd, ale bitwy żadnej nie wygrał, nawet w Ameryce. Nieudacznik chyba.
Dość błazeństw! Chcę wierzyć, że nasi wybrani – jeśli już będą musieli – przeprowadzą sprawę gładko i bezboleśnie. Możliwie z najmniejszą urazą wobec siebie i zdrowego rozsądku. To daje się zrobić. Lat temu pięćdziesiąt cztery, gdy przyszła dyrektywa by głównym ulicom nadać imię Wielkiego Zmarłego łodzianie przemianowali Główną. Piotrkowska została. Fakt.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz